niedziela, 28 kwietnia 2013

Moje pierwsze wyróżnienie


1.Twoje największe marzenie?
2.Twoje życiowe Credo?
3.Czy masz coś do ukrycia?
4.Co według Ciebie jest podstawą poczucia szczęścia?
5.Najlepsze lekarstwo na dołek?
6.Gdzie szukasz źródeł inspiracji życiowej?
7.Kluczem do szczęścia jest…
8.Czy egoizm to zła cecha?
9.Czego nigdy nie wyznałabyś Mężowi/w oryginale jest Partner, ale ja, podobnie jak Ania takowego nie posiadam, zakładam więc, że chodzi o mojego męża :)?
10.Czym jest dla ciebie pasja?
11.Czy wierzysz w Jedyną Wielką Miłość?
12.Dokończ zdanie :’jeśli człowiek prawdziwie kocha, to…’

  1. Jak każdy rodzic niepełnosprawnego dziecka marzę o tym, żeby było zdrowe.

  1. "Przejść przez życie tak, aby pozostały ślady" [bp. Jan Chrapek]

  1. Nic strasznego. Każdy ma jakieś swoje małe sekrety.

  1. Świadomość, że wokół mnie są osoby z którymi można  dzielić się naszymi smutkami i radościami.

  1. Dobra książka i rozmowa z przyjacielem.

  1. Obserwuję to co dzieje się dookoła mnie i wybieram to co jest mi najbliższe.

  1. Świadomość, że postępuje w życiu według pewnych reguł.

  1. Odrobina zdrowego egoizmu jest nam w życiu bardzo potrzebna. Przecież czasami trzeba zrobić to co jest dobre dla nas a nie oglądać się na innych.

  1. Z moim mężem rozmawiamy o wszystkich ważnych sprawach i wiemy o sobie wszystko. Jednak tylko ja wiem, że nasz Kubuś ma w szkole dziewczynę.

  1. Pasja to cos co pozwala mi się oderwać na chwile o trudów życia codziennego.

  1. Wielka miłość nie wybiera i zostaje z nami na zawsze. Na dobre i na złe. W zdrowiu i chorobie…

  1. … wkłada całe serce nawet w najprostsze czynności, które sprawiają radość naszym najbliższym. 
A ja nominuje Elizę Sawińską. Kochana przed Toba długa droga ale dasz radę.

sobota, 27 kwietnia 2013

Dajemy rade.... na razie


Ospa powoli odpuszcza. Kuba ma coraz mniej wyprysków a u Fabianka jak na razie nic się nie wybiło. Mam nadzieje, że nie załapie od Kubusia. A nasz mały robi się coraz bardziej cwany. Tak długo będzie kombinował aż ułoży się tak jak jemu jest wygodnie. Przecież po co mam leżeć na poduszce jak mogę leżeć na płasko. Najlepszy jest sposób w jaki Fabianek radzi sobie z niewygodną pozycją. Ruchem wężowym przesuwa się w dół. Potrafi tak robić bardzo długo. Ćwiczy też moją cierpliwość. Sprawdza czy może dam za wygraną  jednak z mama nie ma tak łatwo. Układam go tak długo aż mu się znudzi i w końcu i tak wychodzi na moje.
            Czytam kilka blogów i widzę jak dzieci robią postępy.  Patrzę na Fabianka i jest mi źle. Zastanawiam się czy ja cos robie nie tak ,ze u nas wszystko idzie tak topornie. Wiem, że ruchowo zrobiliśmy jakiś postęp ale logopedycznie stoimy w miejscu. Staram się jak najczęściej wykonywać młodemu masaż buzi ale efektów nie widać.  Zastanawiam się czy ja coś źle robię a może muszę się do tego przyzwyczaić, że nigdy nie uda nam się usunąć tracheo. Cały czas mam nadzieje, że kiedyś nadejdzie ten moment ale z dnia na dzień mam wrażenie , że jest on coraz dalej.
            Wiem popadłam w jakiś dziwny nastrój. Myślę jednak, że nie długo mi przejdzie. Na początku maja szykuje nam się roczek u Michała chrześnicy i komunia u znajomych. Gdzieś podświadomie boje się tych przyjęć. Zastanawiacie się pewnie dlaczego. Jeżeli chodzi o roczek to Blanka jest od Fabianka młodsza o ok. 1 miesiąc.  Sama chodzi a my nadal walczymy o trzymanie głowy. Nie wiem jak zareaguję jak będziemy tam siedzieć a ona będzie sobie latać po pokoju, siedzieć, bawić się zabawkami. A na komunii będzie dużo osób nie znających nas. Reakcje na widok małego i sprzętu mogą być różne.  Boje się czy zniosę to wszystko.

            Miłego weekendu. Buziaki

środa, 24 kwietnia 2013

EEG, łuski i ospa


Zbyt długo panował u nas względny spokój.  W poniedziałek byłam z Kubusiem u lekarza bo już od jakiegoś czasu nie możemy pozbyć się u niego kaszlu i co  podejrzenie astmy oskrzelowej. Wczoraj zaczęły mu wychodzić jakieś krosty na ciele. Oczywiście ospa. Już miałam nadzieję, że okres wiosenno letni przetrwamy bez poważniejszych chorób a tu taka niespodzianka. Zobaczymy jak na to wszystko zareaguje organizm Fabiana. Mały jest przecież bez szczepień. Mam nadzieję, że nic poważnego się nie stanie. Zresztą jak ja miałam ospę to mój brat nie zaraził się ode mnie.
            Odebraliśmy wczoraj wynik EEG Fabianka. Ogólnie nie wyszedł zły. Pojawiają się pojedyncze wyładowania napadowe ale mieszczą się w granicy normy dla wieku. Także odstawiamy Luminal i czekamy na reakcje. Jeżeli nic się nie będzie działo zostajemy bez leków. Mam nadzieję że żadnych napadów nie będzie.  Udało się nam też zrobić odlewy do łusek na całe nóżki dla młodego. 16 maja mamy ich odbiór.
            Zanoszę się też ze zmianą poradni żywienia dla Fabianka. Potrzebuje jednak zaświadczenie z obecnej poradni odnośnie okresu kiedy byliśmy pod ich opieka. Po moim telefonie w tej sprawie cały zespół opiekujący się nami w hospicjum miał ostra rozmowę z szefową, że rodzice nie maja zaufania do lekarza i pielęgniarek  Przecież ja nie narzekałam na pediatrę i pielęgniarkę. Tylko nowy lekarz żywienia nie chce współpracować z rodzicami i pielęgniarką znającą dziecko. Przecież on nawet nie zdąży poznać dziecka. Przyjeżdża raz na kwartał nie zmieni nawet ilość jedzenia a dziecko nie przybiera na wadze i sobie pojedzie. A do tego nie życzy sobie żeby rodzice do niego dzwonili. Jednak mój telefon spowodował zmianę lekarza i zobaczymy co powie na wizycie.

Życzę wszystkim miłego dnia!

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Tydzień kontroli


Pogoda nam się klaruje i od razu wszystko zmierza w dobrym kierunku. W czwartek byliśmy na wizycie u ortopedy. Pan doktor dokładnie obejrzał  Młodego i stwierdził, że rączki zwłaszcza lewa, są do wypracowania. Z prawą jeżeli nie da się nic zrobić przez rehabilitacje może być problem ponieważ może być z jakieś przyczyny uszkodzony staw. Także nasze kochane Ciotki i Wujek oczywiści muszą się ostro zabrać do pracy nad rączkami. Jeżeli chodzi o kręgosłup jak na razie skrzywienia nie ma tylko Fabiano ma taką tendencję do układania się musimy więc go za każdym razem poprawiać żeby nie doprowadzić  do skrzywienia.  Natomiast na nóżki zalecił nam łuski. Wizyta była oczywiście prywatna bo jakże inaczej na NFZ terminy kosmiczne. Ale pan doktor nie ciąga na pieniążki. Powiedział, że jak nie będzie się działo nic niepokojącego wizyta najwcześniej za rok.
            Weekend upłynął nam bardzo przyjemnie. Mięliśmy od piątku gości. W sobotę i niedziele zrobiliśmy sobie długi spacer. Słoneczko tak ładnie świeciło, że szkoda było taka okazję zmarnować.
            Dzisiaj odwiedziliśmy neurologa w Pile Początek wizyty nie był ciekawy. Z racji tego, że czekamy na wózek specjalistyczny to nadal jeździmy zwykłą gondolką . Będąc sama w poradni mam problem z zabraniem wszystkiego z samochodu dlatego posiłkuje się wózkiem.  Nigdy jeszcze mi nikt nie zwrócił uwagi ze nie mogę z wózkiem do gabinetu wjechać. Także jak przyszła nasza kolej wjechałam do gabinetu wózkiem i doznałam w szoku bo pani doktor nie patrząc w ogóle na mnie i zawartość wózka powiedziała że tak małe dziecko mogę wziąć na ręce i wnieść do gabinetu. Powiem szczerze że ciśnienie mi podniosła. Grzecznie odpowiedziałam, że mam niepełnosprawne dziecko i niezbędny sprzęt dla niego i inaczej nie dam rady. Trochę się zmieszała i już nic więcej nie powiedziała. Jednak po chwili weszła jej asystentka z widząc nas z wózkiem mówi do pani doktor jakby mnie tam nie było ,, i znowu z wózkiem wjechali.” Ręce mi opadły. Pani doktor dokładnie zbadała Fabianka. Nadal nie  może stwierdzić czy mały słyszy i widzi ale to już jest jej opinia. My wiemy, że Młody reaguje na obcy głoś i wodzi za nami oczami. Powiedział, że byliśmy na wizycie u ortopedy i zalecił łuski jednak nie mógł mi wypisać zlecenia bo nie ma umowy z funduszem i nie miałabym refundacji. I wtedy dostałam wykład, że mamy przestać chodzić prywatnie bo później on musi wypisywać zlecenia. Już chciałam zabrać opinie jaką wydał ortopeda ale z łaską stwierdziła ,że mam zostawić i mi zlecenie wypisze. Jednak na moje pytanie czy może mi jakiegoś ortopedę polecić w Pile to odpowiedział, że Fabian niech lepiej zostanie pod opieką ortopedy w Poznaniu. Powiem szczerz, ze czegoś nie rozumiem to mam chodzić na fundusz i jej nie prosić o zlecenia czy mam chodzić prywatnie. Na koniec jeszcze stwierdził, że do niej też pewnie trafiliśmy przez przypadek. Jedyne co dobre z tej wizyty jest to, że powoli schodzimy z luminalu. Oby nic się w tym czasie działo.
            Mamy mały problem z wagą Fabianka. W przeciągi 3 miesięcy schudł nam 600 gr.  Wiem, że się wyciągnął ale spadek i tak jest dość duży. Żeby nie było kolorowo to i tu napotkaliśmy opór tym razem dr. Z hospicjum. Kazała mi iść z małym do gastroenterologa problem w tym, ze tu też musielibyśmy byśmy iść prywatnie. Pytam się kolejny raz po co mi w takim razie poradnia żywienia z hospicjum skoro jest problem z dodatkową konsultacja. Zresztą sprawę zwiększenia dawek Infantrini można przecież załatwić telefonicznie. Jutro mam obiecany kontakt z lekarzem. Zobaczymy co powie i czy zadzwoni. Ale za oknem ładna pogoda się robi trzeba wziąć głęboki oddech i cieszyć się wiosna i małymi sukcesami.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Jak dobrze mieć przyjaciół


Jak dobrze mieć przyjaciół. To dzięki naszej kochanej AniJ wzbogaciliśmy się o kolejne sprzęty do rehabilitacji. Dostaliśmy większy wałek i kombinezon theratogs. Fabianek od razu zaakceptował nowy sprzęt. Na wałku po prostu uwielbia siedzieć. Jest on dość często u nas używany.  Kombinezon natomiast miał założony dopiero dwa razy ale nie przeszkadzał mu wcale. Myślałam, że będę mieć większy problem z założeniem mu go ale nie było tak źle.  Jedynym mankamentem by ł ewidentny brak współpracy Fabianka ze mną. Przecież on jak jest rozebrany nie uleży nawet chwili spokojnie. Od razu zaczyna wiercić pupą i obracać się.  Ale daliśmy jakoś radę. Musimy wprowadzić jeszcze kilka poprawek i będzie ok.
Walczymy także z zębami. Młody ma tak opuchnięte dziąsła, że każde położenie na brzuszku powoduje otarcie dziąseł o pieluszkę lekkie krwawienie. Byłoby wszystko gdyby Fabianek unosił główkę ale on jak chce zmienić jej ułożenie to po prostu ociera się o podłoże.  Mam nadziej, że te dolegliwości niedługo mina i  naszym oczom ukażą się pierwsze ząbki.
Ciocia Karolina pomaga mi trzymać główkę

Ciocia Kasia i ja testujemy nowy wałek

Mama ubrała mnie w jakis kombinezon

środa, 3 kwietnia 2013

I po świetach


Święta, święta i po świętach. Już drugi rok z rzędu nie odczuwam radości z tych świąt. Wiąże się to pewnie z przykrymi doświadczeniami jakie mieliśmy w analogicznym okresie rok temu. Rok temu nadal nie było wiadomo co z Fabiankiem. Czy wygra tą walkę o śmierć i życie. Jednak dał radę i wygrał. Powinnam się z tego cieszyć. I się cieszę.  Jednak w tym roku tydzień przed świętami walkę przegrał mały Matuszek. Najgorsze w tym wszystkim jest to że nic nie zapowiadało, że to będzie jego ostatnia walka. Przez to wszystko tegoroczne święta też mnie nie cieszyły. A ta pogoda za oknem wcale nic nie ułatwia. Ile można siedzieć w zamkniętym w czterech ścianach. Dobrze, że chociaż na rehabilitacje jeździmy bo byłoby ciężko to wytrzymać. A nasz mały pokazuje już swój charakterek.  Wszystko musi być jak on chce. Nawet na rehabilitacji pokazuje swoje różki. Nikt przecież nie będzie mu narzucał pozycji on sam wie co mu najlepiej pasuje. Nawet w nocy żeby go położyć na boku trzeba go dobrze obłożyć poduszkami inaczej będzie tak długo kombinował aż przekręci się na wznak. Nas to bardzo cieszy. Przecież rok temu nikt nie dawał mu szansy. A jak już to, że będzie dzieckiem leżącym, bez kontaktu. A tu proszę i kontakt z nim jest i własne zdanie potrafi wyrazić. Mam cichą nadzieje, że Fabianek nie raz zadziwi i nas i lekarzy.