sobota, 27 kwietnia 2013

Dajemy rade.... na razie


Ospa powoli odpuszcza. Kuba ma coraz mniej wyprysków a u Fabianka jak na razie nic się nie wybiło. Mam nadzieje, że nie załapie od Kubusia. A nasz mały robi się coraz bardziej cwany. Tak długo będzie kombinował aż ułoży się tak jak jemu jest wygodnie. Przecież po co mam leżeć na poduszce jak mogę leżeć na płasko. Najlepszy jest sposób w jaki Fabianek radzi sobie z niewygodną pozycją. Ruchem wężowym przesuwa się w dół. Potrafi tak robić bardzo długo. Ćwiczy też moją cierpliwość. Sprawdza czy może dam za wygraną  jednak z mama nie ma tak łatwo. Układam go tak długo aż mu się znudzi i w końcu i tak wychodzi na moje.
            Czytam kilka blogów i widzę jak dzieci robią postępy.  Patrzę na Fabianka i jest mi źle. Zastanawiam się czy ja cos robie nie tak ,ze u nas wszystko idzie tak topornie. Wiem, że ruchowo zrobiliśmy jakiś postęp ale logopedycznie stoimy w miejscu. Staram się jak najczęściej wykonywać młodemu masaż buzi ale efektów nie widać.  Zastanawiam się czy ja coś źle robię a może muszę się do tego przyzwyczaić, że nigdy nie uda nam się usunąć tracheo. Cały czas mam nadzieje, że kiedyś nadejdzie ten moment ale z dnia na dzień mam wrażenie , że jest on coraz dalej.
            Wiem popadłam w jakiś dziwny nastrój. Myślę jednak, że nie długo mi przejdzie. Na początku maja szykuje nam się roczek u Michała chrześnicy i komunia u znajomych. Gdzieś podświadomie boje się tych przyjęć. Zastanawiacie się pewnie dlaczego. Jeżeli chodzi o roczek to Blanka jest od Fabianka młodsza o ok. 1 miesiąc.  Sama chodzi a my nadal walczymy o trzymanie głowy. Nie wiem jak zareaguję jak będziemy tam siedzieć a ona będzie sobie latać po pokoju, siedzieć, bawić się zabawkami. A na komunii będzie dużo osób nie znających nas. Reakcje na widok małego i sprzętu mogą być różne.  Boje się czy zniosę to wszystko.

            Miłego weekendu. Buziaki

3 komentarze:

  1. trudna sprawa, ale jeśli stawisz jej czoło, wyjdziesz z tej sytuacji silniejsza i pewniejsza.

    Co do masażów buźki to często dość mozolny proces ale z czasem pojawią się efekty. Wytrwałości i odwagi życzę :)

    Trzymam kciuki za Was obu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Elu u nas też opornie idą kroczki do przodu. Za to z cofaniem się nie ma problemu, bo Gośka lubi rozrabiać i do tego jest leniwa i szybko załapuje łatwiejsze rzeczy, bo po co się będzie męczyć. Ostatnio nawet nie lubi rehabilitacji wykonywanych przez Ciotkę Bognę i wiecznie płaczę, bo zajęcia już są trudniejsze. Oczywiście już powinna robić niektóre rzeczy, a ona ani drgnie w ich kierunku :/ Także musimy być cierpliwe i czekać na powolny postęp naszych dzieci. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  3. Elu, najtrudniej jest zawsze na początku. Najgorsze są te spojrzenia. Ja nigdy nie rozróżniam, czy to współczucie czy jakieś inne, gorsze uczucie... W każdym razie działają na mnie jak ta płachta na byka.
    Jednak dasz radę! Najważniejsze uśmiechać się i pokazać jak świetnie dajesz sobie radę, a dajesz!
    Na postępy trzeba niestety długo czekać. Ja czekam do tej pory, niestety i nie zagłębiam się w tych myślach, bo nie dałabym rady.
    Elu, głowa do góry!! Przytulam!!!

    OdpowiedzUsuń