czwartek, 6 czerwca 2013

OIOM 04.06.2013

Za wcześnie zaczęłam się cieszyć, że wracamy do normalności. W nocy z soboty na dziele Fabianek dostał gorączki.  Dostał czopek i zasnął. Jednak na drugi dzień zaniepokoiła mnie gęsta wydzielina z tracheotomii i wezwałam lekarza na wizytę domową. Stwierdził pojedyncze zalegania na prawym oskrzelu i przepisał mucosolvan do inhalacji. temperatura cały dzień się jednak utrzymywała. W poniedziałek rano Fabianek obudził się z zimnymi rączkami i nóżkami. Po jakimś czasie kończyny zaczęły mu sinieć więc wezwaliśmy pogotowie. Ze względu na zimne dłonie i stopy nie mogłam oznaczyć poziomu saturacji. Kartka zabrała nas do szpitala powiatowego w Obornikach. jakie było zdziwienie kiedy ordynator pediatrii przyjęła nas na oddział. Ja byłam świecie przekonana, że odeśle nas do klinki do Poznania.. Zaufałam jej. W szpitalu udało się oznaczyć saturacje która oscylowała na poziomie 93-95%. Nie była zła i nie dostał mały tlenu. Tętno jednak cały czas było bardzo wysokie. temperatura nie spadała tętno także. W miedzy czasie zatrzymał się małemu mocz i pojawiły się obrzęki. Dostał Furosemid i nic. Dopiero po mojej sugestii, że leczenie u nich nie ma sensu ok 22 zorganizowano nam przeniesienie do kliniki w Poznaniu.  Lekarz, który miał dyżur w instytucie jak tylko zobaczył Fabianka kazał zawołać anestezjologa i kardiologa. Decyzja lekarzy była jednoznaczna. Przyjęli Fabianka na OIOM. Lekarze z intensywnej nie mieli dla mnie dobrych wieści. fabian przyjechał do nich w stanie agonalnym. Krążenie się z centralizowało , nerki były na granicy wydolności. Po wykonaniu wszystkich badań lekarze oznajmili nam, ze stan Fabianka jest krytyczny doszło do niewydolności wielonarządowoje. jednym słowem sepsa. istnieje bezpośrednie zagrożenie życia. Trzeba czekać. Noc z poniedziałku na wtorek spędziłam pod szpitalem. Jechałam na resztkach nadziei. Chociaż gdzieś czułam, że może być dobrze. Nie chciał się jednak rozczarować.

1 komentarz:

  1. Silna jesteś Elu!!! Wiara i nadzieja czyni nas niezniszczalnymi, ważne, żeby ich nie niszczyć. Do póki dziecko oddycha, jest nadzieja, musimy wierzyć, że nasze maluszki chcą być z nami i tak łatwo nie odpuszczą!
    Jak mi ulżyło po Twoim wczorajszym telefonie. Jednak nadal czekam na ten, w którym powiesz, że Fabianka wybudzili i jest już zupełnie bezpieczny! Jestem cały czas z Wami!!
    Przytulam!

    OdpowiedzUsuń